Okres przedświąteczny?

Strona główna » Okres przedświąteczny?

W sklepach zapanował już okres przedświąteczny. Nie, nie w związku z obchodami 101 rocznicy odzyskania niepodległości, tylko Bożego Narodzenia. Ostatecznie nie ma u nas zwyczaju "obkupowania" się przed Świętem Niepodległości. Za to przy dużej rodzinie, albo przy parciu na dużą ilość prezentów dla wszystkich jej członków, trzeba wcześniej zabrać się za zakupy. Raz, że przed samymi świętami mogą być przebrane, a dwa, że kupując wszystko na raz można zbankrutować.

Co prawda u nas w rodzinie odchodzimy od zwyczaju wydawania kroci na prezenty - dorośli dostają coś symbolicznego, ale na dzieci nadal się wydaje. I co roku zastanawiamy się po co? Biorąc pod uwagę ilość ich zabawek (i różnego rodzaju gadżetów) i tak się tym bawią co najwyżej w Wigilię i przez Święta, a później wszystko idzie w odstawkę.

W tym roku obiecałam sobie nie kupować zabawek. Rodzinne dzieciaki są coraz większe. Co prawda lubią się nadal nimi bawić, ale mają pełne kosze, więc nie ma sensu upychać kolejnych. Za to coraz bardziej interesują się różnymi sportami i w tę stronę chcę iść. Myślałam o rolkach dla bratanka, ale należałoby je przymierzyć, a że chłopak lubi także deskorolkę i hulajnogę, więc chyba poszukam czegoś takiego. Przynajmniej nie będzie problemu, że za duże czy za małe. Siostrzenica za to pasjonuje się tańcem, więc postawię na jakieś gadżety taneczne - po konsultacji z siostrą co ma, a co by chciała mieć :)

Moje dziecko marzy o zmianie nart na snowboard. Duży wydatek, więc może dostanie buty, a deskę będzie wypożyczał... Zobaczę jeszcze. Tak czy inaczej, wydatki będą mniej dotkliwe, kiedy się je rozłoży na dwa miesiące. W sumie szkoda, że nie zaczęłam kompletowania w październiku... Nie, żebym ulegała modzie, ale nie lubię jechać po bandzie ze stanem konta.